Kobieta na emeryturze czyli pracowita jesień życia

Właśnie zaczął się dla ciebie ten czas, o którym tak marzyłaś. Czekałaś na to latami. Chronicznie zmęczona, ciągle w biegu – pomiędzy pracą z wymagającym ponad miarę szefem a domem, gdzie ciągle ktoś czegoś chciał od ciebie. Oczekiwania, roszczenia, wymagania. Miałaś odczucie, że zaczynasz tracić kontrolę nad własnym życiem. Było już z tobą źle!

I nareszcie przyszła. Twoja wymarzona i oczekiwana emerytura! Sama radość! Pomijając rzecz jasna twój pesel, który mógłby się jednak składać z trochę innych cyfr, jest naprawdę fajnie.

Mój tata, który już na emeryturze uzyskał uprawnienia do nauczania kolejnego języka obcego, mawiał, że życie zaczyna się po sześćdziesiątce. I faktycznie, coś w tym jest! Dzieci, jeśli je masz, albo są już w miarę usamodzielnione, albo – jeśli zjawiły się w twojej rodzinie później – radzą sobie na tyle, że nie wymagają twojej nieustannej troski. Pracę zawodową masz już za sobą.

Możesz wreszcie cieszyć się życiem, bez poczucia, że coś musisz, że powinnaś. Oczywiście, o ile względnie dobre zdrowie i twój wrodzony optymizm na to pozwala. A więc korzystasz z życia. Może niekoniecznie tak, jak na to zasługujesz; nie ruszasz w podróż dookoła świata, nie kupujesz posiadłości nad ciepłym morzem. Jeśli jednak pieniądze, i to, co można za nie otrzymać, nie są twoim priorytetem, to jest dobrze. Wreszcie jesteś wolna! Od wiecznego życia w biegu. Od stresu. Od tysiąca zajęć, które musiałaś jakoś ogarnąć.

Nareszcie możesz zająć się tym, na co nie miałaś czasu i siły przez ostatnich trzydzieści lat! Nadrabiasz stosy zaległej lektury. Robisz na drutach nietuzinkowy sweter. Taki, jakiego za żadne skarby nie znajdziesz w sieciówce. Zaczynasz codziennie biegać czy chociażby dziarsko maszerować z kijkami swoją ulubioną trasą. Nadrabiasz zaległości towarzyskie, o ile oczywiście koleżanki nie wykreśliły cię z listy znajomych przez ten twój ciągły brak czasu.

Tak wyglądają pierwsze chwile wolności. I byłoby świetnie, gdyby trwały dalej. Ale niestety, na ogół tak słodko nie jest. Życie ma swoje twarde prawa. Za chwilę okaże się, że mimo braku konieczności kupowania ciągle nowych ciuchów – jak wcześniej – żeby jako tako wyglądać w pracy, twoja emerytura nie jest z gumy i nie rozciągnie się do rozmiaru twoich potrzeb. Że musisz zrezygnować z pewnych przyzwyczajeń, które niestety kosztują.

Inna wersja wydarzeń – trochę bardziej optymistyczna, niż chroniczny brak pieniędzy – sprowadza się do tego, że budzisz się pewnego ranka i mimo słońca za szybą twojej sypialni, dochodzisz do wniosku, że niezupełnie tak miało być. Że potrzebujesz – nie tylko sporadycznych – kontaktów z ludźmi. Że lubisz być potrzebna; niekoniecznie tylko twoim dzieciom czy wnukom. Że – po prostu – chcesz znowu robić coś konkretnego. Odpowiadać za coś. Że znowu chcesz pracować!

Musisz przede wszystkim postawić sobie kilka pytań. Po pierwsze: czy i jaka praca dla emerytów jest dostępna tu, gdzie mieszkasz? Zakładam, że nie jesteś aż tak zdesperowana, żeby w wieku sześćdziesięciu (lub więcej) lat decydować się na wyjazd do pracy za granicę. Że owszem, bardzo chcesz pracować, ale niekoniecznie do utraty tchu. Może na troszkę mniejszych obrotach.

Po drugie: ile czasu chcesz – i możesz – poświęcić na tę pracę? Kilka godzin dziennie, czy tylko kilka godzin tygodniowo?

I po trzecie, moim skromnym zdaniem najistotniejsze: co chciałabyś robić? Wcale nie jest powiedziane, że musisz zajmować się tym, co robiłaś przez całe (albo prawie całe) swoje zawodowe życie. Chociaż nie wątpię, że jesteś doskonałym fachowcem w swojej dziedzinie. Uważam, że chociażby dla higieny psychicznej, powinnaś robić coś zupełnie innego. I niekoniecznie musi to być praca na etacie.

Z pewnością masz wiele talentów. Nie wierzysz mi? Przekonajmy się, co mogłabyś robić. Znasz świetnie jakiś język obcy? O metodyce nauczania tego języka możesz sobie poczytać. Nawet w Internecie. Możesz dawać lekcje tego języka, popularne „korki”. Fajna sprawa, jeśli lubisz kontakt z ludźmi i masz dużo cierpliwości.

Nie odpowiada ci to? Spróbujmy z innej beczki. Masz zacięcie artystyczne i lubisz robótki ręczne? Możesz u siebie w domu projektować i wykonywać na przykład biżuterię z lnianego sznurka, ceramiki i kamieni półszlachetnych. Sprzedasz ją koleżankom, sąsiadkom czy w końcu na aukcji internetowej. Jakby co, z pewnością dzieci czy wnuki pomogą ci upłynnić te cudeńka. Możesz szyć poduszki, narzuty patchworkowe. Robić swetry, czapki czy szaliki na drutach – niepowtarzalne i unikalne. Rzecz jasna, trzeba trochę zainwestować w materiały do twoich artystycznych działań.

A może masz lekkie pióro? Lubisz bawić się słowem? Zostań copywriterem . Pisz teksty na zlecenie. Na początku zarobisz niewiele, ale z czasem, kiedy się rozkręcisz – kto wie?

To tylko kilka propozycji. Ale praca dla emerytów się znajdzie, szczególnie dla kreatywnych. Wierzę, że na ciebie czeka tuż za zakrętem. A więc – powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *